Gdy go pierwszy raz ujrzałem
serce zakołatało głośniej i chyba stanęło... nie wiem...
ułamek sekundy byłem nieprzytomny
a może mnie nie było...
Nie wiedziałem co mam zrobić
mówić czy może milczeć...
jaki wobec Niego ma sens tylko małe słowo?
Gdy go ujrzałem to wiedziałem, że jest jak moje życie,
poszarpane i nic nie warte gdy nie widzi...
Że mówi dużo, nawet bardzo dużo, rozgadane i obfite takie...
że jest jak zaproszenie by tam być.
Więc tęsknię...
Kliknij na obraz to zostanie powiększony. zapraszam do medytacji
A co Tobie w sercu gra, gdy patrzysz?
Zapraszam do komentarzy