18 sierpnia 2009

Wystarczy zamerdać ogonem


















Bardzo mi się podoba taki obraz Nieba...

Siostra Anna Bałchan porównuje niebo do przytulnej kafejki
z dobrą muzyką jazzową.
W zależności od zasług będziemy mieć stolik
dalej lub bliżej Najwyższego i chórów anielskich.
I chociaż nie zastanawia się nad tym, to jednak ważne jest, kto z nią będzie siedział przy stoliku.


Profesor Andrzej Szczeklik opowiada o psie,
którego zamknięto w sali pokrytej lustrami.
Zostaje otoczony przez psy, czyli własne odbicia.
Skacze, szczeka, rzuca się – one również.
Wreszcie z pianą na ustach pada martwy.

A gdyby tak zamiast szczerzyć kły, zamerdał ogonem.
Jak nie wiele trzeba aby niebo sprowadzić na ziemię...

5 komentarzy:

małgosiek pisze...

pozwoliłam sobie splagiatowac czesc notki :) bede wpadac czesciej :) pozdrawiam

Piotr Zajączkowski OFMCap. pisze...

Nie ma sprawy... Zapraszam Cie bardzo serdecznie... :))

Zeruya pisze...

W wizji Nieba siostry Anny trochę domowego ciepła, a trochę obietnicy, że szczęśliwi wybrańcy nie będą się nudzić:)

Podoba mi się.

Piotr Zajączkowski OFMCap. pisze...

Może najciekawsze, jeśli poza Najwyższym i chórami anielskimi moze byc coś ciekawszego, jest to miejsce przy stoliku i to pytanie, które się rodzi odnośnie osoby, która tam usiądzie...
Niesamowita jest ta sugestia.

Marcin Radomski OFMCap pisze...

hmmm kafejka jazzowa jest wporzo ale, niektorzy mowia, ze to moze byc pub z muzyka reggae ;-) wiesz Piotr ostatni myslalem nad tym, czy ma sensu takie porownanie, ze niebo to kafeka z jazzem, pub z reggae...i doszedlem to tego, ze nie ma nic w tym zlego bo to sa nasze skojarzenia z czyms dobrym a niebo i tak bedzie o wiele lepsze o tego! serdeczne pozdro z Kangurowa