20 lutego 2009

Bez słów...




Kiedy krzyczysz,
wszyscy Cię słyszą.

Kiedy szepczesz,
tylko ci najbliżsi
cię słyszą.

Kiedy milczysz,
słyszy cię
twój najlepszy
przyjaciel.
Linda Macfarlane



Prawdziwa przyjaźń
przychodzi wówczas,
gdy cisza między dwojgiem ludzi
nie jest męcząca.

Dave Tyson Gentry




Jak wiele potrafi powiedzieć cisza...

19 komentarzy:

Piotr Zajączkowski OFMCap. pisze...

Cisza to często bardzo intensywna rozmowa... serc...

Heke pisze...

ale ta cisza i milczenie bolą...

Słowa na czasie jak dla mnie. Moja "przyjaźń" też milczy i nie wiem dlaczego...

Piotr Zajączkowski OFMCap. pisze...

Rozumiem... tylko Ty mówisz o milczeniu polegającym na nie dawaniu znaku życia...
to zawsze jest bolesne...

Tu raczej chodzi o milczenie pośród obecności... tak jak na tym zdjeciu... :) i patrzeniu we wspólnym kierunku...

Chodzi o więź z drugą Osobą, która w milczeniu odnajduje siebie...

Heke :) dobrze będzie!

Anonimowy pisze...

po co komentuje brat własne posty. poza tym wydaje mi sie to wszystko bardzo naciągane, na siłe aby ktoś wszedł na tę stronę zostawił komentarz, zaraz odpisujesz, z jakimś ciekawym tekstem w stylu, że bedzie dobrze, nabijanie komentarzy. zero własnej inwencji. przykro mi.

nimm pisze...

hahahaaaaaaaaaaa... Pogratulować komentarza, Anonimowy, pogratulować i pożałować....
Piotrze, dziękuję Ci za wszystkie słowa, które padły i padną między nami, ale jeszcze bardziej za milczenie w słuchawce i Twoją przyjazną Obecność, kiedy już nic nie da się zrobić ani powiedzieć... Poruszasz ważne tematy bliskich relacji między ludźmi... miłość małżeńska, narzeczeństwo, przyjaźń... Szukasz w tym głębi, odnajdujesz nowy sens, przypominasz wartość... dziękuję Ci za to, za Twoją wrażliwość :))

Heke pisze...

Braciszku, to jest nawet ta cisza pomiędzy dwojgiem ludzi. Cisza spowodowana przez jeden błąd, który zranił. A co najlepsze- milczy osoba, której ten błąd nie dotyczył :(

Piotr Zajączkowski OFMCap. pisze...

Witaj Anonimowy... Wydaje mi sie, że komentarze są od tego, aby także rozmawiać z tymi, którzy tam pisują. Na wszystkich blogach, na jakie wchodziłem tak jest, więc co w tym dziwnego?

Co do inwencji, to jak można przeczytać informację zaraz pod moim zdjeciem, blog nie jest poświęcony właściwie mnie, tylko mojej pracy i zagadnieniom zwiazanym z duszpasterstwem rodzin. Dlatego rzeczywiście nie ma tu zbyt wiele moich osobistych wynurzeń, ale taki styl został przyjęty, a mam do tego zwyczajnie prawo. Może sie to komuś nie podobać lub podobać. Sprawa gustu...
Pozdrawiam :)

Sosunia :-) pisze...

Ech... Czemu akurat teraz musiał Brat taką notkę napisać? :D
Piękna :)
Pozdrawiam :)

D. pisze...

Cisza jest piękna, mnie uczy tego że nie wszystko trzeba mówić i że cisza nie oznacza zerwania relacji z kimś. I cisza nie oznacza samotności.

Piotr Zajączkowski OFMCap. pisze...

Cisza nie musi być męcząca, ponieważ nie jest milczeniem...

Wydaje mi się, że za mało mówimy obecnością, a za dużo słowami... słowami bez obecności...

Tymczasem obecność napełnia słowa... nadaje im treść... obecność uczy jak słowa mają mówić i właściwie co powiedzieć...

Jeśli słowa sa puste, to dlatego, że nie niosą obecności...

i wtedy rzeczywiście... nie potrafimy być...

D. pisze...

mimo wszystko cisza czasem boli.Jest gorsza niż ostry nóż.

Piotr Zajączkowski OFMCap. pisze...

Tak, cisza potrafi okropnie zadawać ból, jeśli się wiąże z odrzuceniem, lekceważeniem, kiedy nie ma otwartości, a jest zamkniecie się na drugą osobę i jej obecność.

Tzw. "ciche dni" to ten gorszy rodzaj ciszy...
Mimo to, zastanawiam się, czy czasami te "ciche dni" nie są poprostu konieczne... potrzebne aby coś poukładać i zrozumieć...?

Osobiście, w przypadku niejasności czy kłopotów, wolę zawsze rozmowę niż milczenie. niemożnaość rozmawiania w takich sytuacjach jest poprostu nie do zniesienia...

D. pisze...

Bywa straszna, ale uczy.

Piotr Zajączkowski OFMCap. pisze...

Czego nauczyła Ciebie? :)

D. pisze...

Mnie? Chociażby dostrzegania jak różne 'sytuacje' działają we mnie, że tak naprawdę w ciszy jest mi najlepiej i wiele innych.

nimm pisze...

W ciszy... tylko w ciszy mówi Bóg. I wydaje mi się, że w jakiejkolwiek. W tej bolesnej, gdy tak bardzo oczekujemy słów, wyjaśnień i w tej słodkiej...pełnej Obecności kogoś bliskiego.

Bóg mówi ciszą, gdy jesteśmy odrzuceni i zlekceważeni. Nie ma tego, na kogo czekam, za kim tęsknię, od kogo oczekuję słów. Czuję złość, niecierpliwość, chce mi się krzyczeć, zrobić coś, żeby dopełnić ten brak... ale jest cisza, milczenie i nieobecność, które Bóg w to miejsce daje. Czasem wystarczy to sobie uświadomić:

Jesteś Ty w tym braku, w tym oczekiwaniu, w tej pustce, w tym uporczywym milczeniu... Chcesz, żebym Ciebie szukała, za Tobą szła, Tobie wszystko ofiarowała... wszystkie moje uczucia, wszystkie myśli, emocje, siebie... To Ty jesteś Ciszą, Milczeniem, Oczekiwaniem... Spowita w Ciebie pozwalam na wszystko, co chcesz, aby działo się ze mną...

Wcale nie musi być tak, że przestanę czuć to, co czuję. Ale nadam temu inny sens, inną wartość.

Brak w Panu.

Oczywiście cisza w Obecności kogoś bliskiego i kochanego również otwiera na Boga. Zwyczajnie... On patrzy tym spojrzeniem, uśmiecha się tym uśmiechem, przytula tym przytuleniem... :)

Pełnia w Panu.

Piotr Zajączkowski OFMCap. pisze...

Dobrze "Droga nimm" :)), że jesteś...

Kiedyś usłyszałem jak mówiono o ks. kard. Franciszku Macharskim, że jest "zasuszony w Panu" :)) Biedak... chorował na chorobę nowotworową... Zwalczył ją, wyszedł, ale ona go "wysuszyła" i mocno zmieniła...

A być wyciszonym w Panu?

Wyciszamy się w Panu zwłaszcza wtedy, gdy On nas wycisza... i dochodzimy do przekonania, że tylko w Nim jest to czego tak bardzo szukamy i pragniemy... On potrafi nas tego nauczyć.

Dlatego i w ciszy można wiele odnaleść, a nawet Jego Obecność...

nimm pisze...

Tak... w Nim.... Oto dlaczego cieszę się, że jestem nimm :))

Piotr Zajączkowski OFMCap. pisze...

Nawet nie czujesz jak się rymujesz... :)))